wtorek, 2 października 2018

"Klątwa przeznaczenia" Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka

Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 812


*
Arienne, młoda czarodziejka, szukając schronienia przed grożącym jej niebezpieczeństwem, postanawia zaufać Przeznaczeniu. Uzbrojona jedynie w magiczne umiejętności oraz kobiecą intuicję i spryt, przybywa do Czarnej Twierdzy, siedziby Związku- bractwa rządzonego twardą męską ręką, gdzie nie ma miejsca dla inteligentnych, uzdolnionych kobiet, takich jak ona. Zmuszona znosić liczne upokorzenia ze strony bezwstydnych Związkowców Arienne wchodzi pod protektorat jednego z najsilniejszych i najgroźniejszych z nich. Nie spodziewa się jednak, że za sprawą intrygującego, czarnowłosego mężczyzny cały jej plan się skomplikuje, zaś Los wyznaczy im wspólną misję.
*


Moje ręce zawisły nad klawiaturą i nie mogą wydobyć ze mnie tych wszystkich emocji. Nie mam pojęcia jak dobrze ująć to w słowa, przelać to wszystko w spójnej jasnej całości. (Jak będzie to bełkot to sorki :D).


Długo zwlekałam z przeczytaniem owej książki, miałam obawy przed tym co mnie spotka i w rzeczy samej moje obawy w jakiś sposób się spełniły, bo autorki zafundowały mi taki rozgardiasz emocjonalny, dosłownie. Zakochałam się, znienawidziłam i znów zakochałam, na końcu mocno zaniepokoiłam. 


Poznajemy szesnastoletnią Arienne, trochę przeszkadzał mi jej młody wiek w połączeniu z tak erotyczną atmosferą tej książki , ale świat wykreowany na wzór średniowiecza, pozwala nam zaakceptować to ze względu na to, że małżeństwa aranżowano już od wczesnych dziewczęcych lat w tej epoce. Arienne jak na swój wiek w niektórych momentach odznaczała się większą dojrzałością, jednak nie zabrakło niewinności.Czarodziejka trafia w najmniej odpowiednie dla niej miejsce. Dobre dziewczę z niezwykła mocą przybywa do Ravillonu – siedziby Związku, w którym powietrze jest przepełnione testosteronem, gdyż członkami są głównie mężczyźni, a kobiety które przebywają w Związku mają ściśle określoną rolę- nałożnice. Arienne ze swą cnotliwością do wspomnianego towarzystwa się nie nadaje. A jednak Przeznaczenie nie pozostawia jej wyboru, musi dostać się do Ravillonu i wypełnić misję, którą jej powierzono. Miała odnaleźć tylko księgę, ale przeznaczenie wepchało ja w ramiona Mistrza Walk. Dla Severo miała być tylko prostym i łatwym dodatkiem do jego życia z czasem stała się jego jedyną wartością.
Severo nasze lwiątko, polubiłam go, po setnej stronie, jakoś w tych okolicach, znienawidziłam ( scena z uczty, to było barbarzyństwo), potem kolejne strony powoli mnie leczyły z tej nienawiści. 


Po owym zdarzeniu bohaterka była niechętna względem Severo, ale w zastraszającym tempie jednak rozrosło się pomiędzy nimi coś zakazanego, ulegli sobie nawzajem. Oczywiście obydwoje zarzekali się, że to nic specjalnego. Miałam wrażenie że Adrienne dopadł syndrom Sztokholmski :D. Książka opiera się na motywie przeznaczenia( jak sugeruje nawet sam tytuł :D). Z zakazanym uczuciem dostajemy w pakiecie mnóstwo intryg, mrocznego klimatu, krwi, polowań, pojedynków i seksu, chociaż tutaj czuję niedosyt z tego względu że owe sceny nie były bardzo szczegółowo opisane, wiedzieliśmy na pewno, że coś się zdarzyło. Podobało mi się za to sprośność bohaterów ( głownie męskich) i ich braterska miłość. Z jednej strony zalewa nas brutalność, cierpienie, zwierzęcy popęd, a z drugiej najniebezpieczniejszy gość mięknie pod spojrzeniem kobiecych oczu i drobnego ciała. Autorki z gracją mieszają brutalność i delikatność.
Jestem zachwycona tą wybuchowa mieszanką , wciąga jak cholera i tak trzyma do ostatniej strony, która zostawia nas z ogromnym niedosytem i apetytem na zdecydowanie jeszcze więcej.
Pozostaje tylko cierpliwie czekać( chociaż tu już jest gorzej) :D. 
Moja ocena : 8/10










czwartek, 27 września 2018

"Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" Leslye Walton

Wydawnictwo: Sine Qua Non
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 298

*
Zbliża się magiczna noc przesilenia letniego...

Noc, w której niebo się otworzy, a powietrze wypełnią deszcz i pióra.

Ava urodziła się ze skrzydłami. Pragnie poznać prawdę, odnaleźć odpowiedzi na pytania dotyczące jej pochodzenia. Niezwykłe wypadki, cudowne zdarzenia, dziwne zbiegi okoliczności i baśniowe rozterki zaprowadzą ją tam, gdzie nie spodziewała się dotrzeć. Kawałek po kawałku odsłania pełną boleści i trosk historię rodziny Roux. Ava Lavender może być pierwszą, która uniknie zguby i ucieknie obojętności. Czy uda jej się odnaleźć prawdziwą miłość?

Dramat Avy rozpoczyna się, kiedy wielce pobożny Nathaniel Sorrows bierze ją za anioła, a jego obsesja na punkcie dziewczyny rośnie...

*


Ava Lavender opowiada o swojej rodzinie, rodzie Roux-Lavender i jego tragicznych losach nasyconych magią. Ava przyszła na świat w niezwykłych okolicznościach i na dodatek posiada pierzaste skrzydła . Inność rodzi dręczące pytania, a poszukiwanie własnej tożsamości prowadzi ją w przeszłość. 

Dziewczyna raczy nas krótkimi historiami z życia poszczególnych członków rodziny i związanych z nimi osób, a sama przemyka gdzieś pomiędzy nimi. Musimy długo czekać, aby sama wkroczyła na scenę i zaczęła opowiadać o swoich przeżyciach. Każdy bohater niemal natychmiast zyskuje charakterystyczne cechy i zapada w pamięć. Nieważne, jak długo gości na kartach powieści, bo nie da się o nich zapomnieć. Mogłoby się wydawać, że cała ta historia jest oderwana od rzeczywistości, a jednak wydaje się tak… realna. Nieszablonowa, niepowtarzalna, w swoim stylu prawdziwa. Można tą zasługę prawdziwości przypisać zagadnieniu historii. Autorka pisze o odmienności, poczuciu wyobcowania, samotności i krzywdzie, jaka może spotkać osoby, które są nierozumiane, choć łakną tego samego, co wszyscy – przynależności. Książka, która mogło się wydawać będzie przetkana pięknymi uczuciami, została naznaczona cierpieniem. Walka bohaterów z codziennym, niełatwym życiem jest przepleciona magią, która wydaje się czymś co spotykamy na co dzień, nic specjalnego. Autorka płynnie przechodzi od przyziemności do cudów, od piękna i baśniowości do makabry. 

W tej książce jesteśmy w stanie uwierzyć w nierealność. Sami zaczynamy płatać sobie figle, zastanawiając się czy dany fragment był metaforyczny, czy jednak dosłowny. Autorka zastosowała bardzo intrygującą sztuczkę interpretowania dwojako. Powieść nie tylko czaruje i uwodzi opowieściami, ale potrafi też wzbudzać niepokój i trzymać w napięciu. Sama się przekonałam, że to nie tylko piękna historia, ale i upiorna. 

Niezwykła opowieść – dziwaczna i piękna, bolesna i zapierająca dech w piersiach, upiorna i zwyczajna. Leslye Walton napisała książkę o niespotykanej, magicznej atmosferze, w której nic nie jest na tyle osobliwe, by nie móc w to uwierzyć. To co się czuje po przeczytaniu tej książki ciężko wyrazić słowami, jest ona tak absolutnie inna od tego co dotychczas czytałam.

Moja ocena: 9/10

https://czytampierwszy.pl/osobliwe-i-cudowne-przypadki-avy-lavender-p-136.html

"Prawdodziejka" Susan Dennard

Wydawnictwo: Sine Qua Non
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 391


*
Młode wiedźmy Safiya i Iseult mają zwyczaj często wpadać w tarapaty. I przez to teraz muszą opuścić swój dom.
Safi jest bardzo rzadką wiedźmą prawdy, która jest zdolna zdemaskować każde kłamstwo.
Wielu zabiłoby dla jej umiejętności. Dlatego Safi musi pozostać w ukryciu. Inaczej zostanie wykorzystana w konflikcie między imperiami. Z kolei prawdziwe moce Iseult są tajemnicą nawet dla niej samej. I lepiej, żeby tak zostało.

*

Zostajemy wprowadzeni w świat magii, polityki i intryg.  Poznajemy Safiyę i Iseult -
czarodziejki i najlepsze przyjaciółki, zmagające się z duchami własnych przeszłości i pochodzeniem, a walczące o wolną przyszłość. Poza nimi narracja prowadzona jest jeszcze z perspektywy Merika Nihara, księcia, wyniszczonego państwa oraz Aeduana, krwiodzieja, który tropi Safi i Is. 

Safi jest jedyną prawdodziejką w Czaroziemiach, która potrafi rozpoznać każde kłamstwo, jednak przez to musi pozostać w ukryciu. Iseult to z kolei więziodziejka, która rozpoznaje za pomocą nici więzi emocje każdego człowieka. 

Niestety wojna wisi w powietrzu, dwudziestoletni rozejm wkrótce dobiegnie końca, nastaną straszne czasy. Dziewczyny znów wpakowały się w poważne kłopoty i po piętach depcze im krwiodziej. Więziosiostry będą musiały stawić czoła niebezpieczeństwom i walczyć z władcami oraz ich najemnikami. Na swej drodze spotkają wielu ludzi, ale nikomu nie mogą zaufać w pełni. Jedyne co im pozostało to ucieczka przed prześladowcami.

Postacie są ciekawe, każda z nich ma własny, indywidualny charakter. 
Świat jest głęboko zarysowany, na swój sposób oryginalny.

Akcja już na samym początku szybko wprowadza nas w wir wydarzeń, pojawiają się ciągle w nowych miejscach przez sytuację, która je do tego zmusza. 

Spodobało mi się to, że autorka postanowiła wykreować główne bohaterki na silne dziewczyny, które potrafią same o siebie zadbać i nie potrzeba im żadnego mężczyzny. Mimo tego mężczyźni także pojawiają się na kartach tej powieści. Można stwierdzić, że pojawiają się jakiekolwiek głębsze relacje między bohaterami, są one widoczne jednak  dopiero pod koniec powieści. Liczę na jakiś rozwój duetu Iseult i Aeduana ;).

"Prawdodziejka" to głównie historia o przyjaźni. Autorka w doskonały sposób pokazuje nam jak ważna jest przyjaźń i co jesteśmy w stanie dla niej zrobić. Jedna zależna jest od drugiej i gotowa za nią oddać nawet własne życie. Mimo, że różnią się od siebie rodzajem magii, charakterem, sposobem podejmowania decyzji to jednak wspaniale się dogadują, rozumieją, wyczuwają swoje emocje i zamiary oraz doskonale się uzupełniają.

Fabuła jest składna, sensowna i naturalnie się rozwija. 

Jestem ciekawa jak ta historia rozwinie się dalej. Gorąco polecam.


Moja ocena: 10/10


https://czytampierwszy.pl/prawdodziejka-p-18.html

wtorek, 7 sierpnia 2018

"Powrót do Daringham Hall" Kathryn Taylor



Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2015
Ilość stron: 295

*
"Daringham Hall" to pełna subtelnej erotyki romantyczna trylogia, w której miłość może ocalić teraźniejszość.

Ben Sterling to bogaty i przystojny biznesmen przyzwyczajony do nowojorskiego zgiełku, drogich garniturów i samochodów najlepszych marek. Zamknięty w sobie i powściągliwy – unika uczuciowego zaangażowania i głębszych relacji. Nie chce być uzależniony od nikogo.

Pewnego dnia dowiaduje się, że jego matka w dniu jego narodzin była żoną Ralpha Camdena, głowy szlacheckiego angielskiego rodu. Jako prawowity spadkobierca rodzinnej posiadłości Camdenów – Daringham Hall – Ben wyrusza do Anglii, by zemścić się na ojcu. Tuż po przybyciu zostaje jednak pobity i okradziony. Ratuje go Kate, która z czasem ulega jego urokowi.

Między nimi wybucha namiętność bez granic. Czy Kate zdoła zawrócić Bena z drogi zemsty?

*

Na początku się przyznam, że nie miałam zamiaru czytać tej książki, tylko ją oddać, bo nie jestem wielką fanką romansu, ale dzięki Bogu nie popełniłam tej zbrodni i pochłonęłam ją, dosłownie.

Pierwsza część trzytomowej sagi Kathryn Taylor rozpoczyna się od przyjazdu Amerykanina Bena Sterlinga – przystojnego biznesmena po trzydziestce - do małej wioski w Anglii Wschodniej. W Salter’s End Sterling ma do załatwienia pewne sprawy osobiste. Chce zemścić się na rodzinie Camdenów – arystokratów, do których należy pałac Daringham Hall, a którzy okazują się być jego rodziną. Na miejscu mężczyzna zostaje jednak o napadnięty ( tu troszkę się pośmiałam ;D), w wyniku czego traci pamięć oraz wszystkie dokumenty. Opiekę znajduje pod dachem Kate (później także i w ramionach), miejscowej weterynarz, blisko związanej z Camdenami. Wkrótce jednak śladem nie dającego znaku życia Bena ruszą jego zaniepokojeni przyjaciele z Nowego Jorku. Gdy prawda o Benie i jego zamiarach wyjdzie na jaw, Daringham Hall i życie Kate wywróci się do góry nogami.

„Powrót do Daringham Hall” to opowieść o miłości, która napotyka przeszkody, tajemnicach, które odmienią życie i zemście, która potrafi zaślepić. To wszystko razem czyni z „Powrotu do Daringham Hall” powieść, którą czyta się z dużym zainteresowaniem. Nie posiada wartkiej akcji, a mimo to pochłania się ją w mgnieniu oka. To zgrabnie napisana powieść dobrze oddająca atmosferę angielskiej prowincji i arystokratycznej rezydencji, skierowana nie tylko do wielbicieli romansów czy historii rodzinnych. Pozbawiona nadmiernej ckliwości i oszczędna w erotykę, jest pograniczem pomiędzy typowym romansem a powieścią obyczajową. Wątek miłosny i życie uczuciowe głównej bohaterki są tu ważnym elementem, jednak pozostałe wątki i wydarzenia nie pozostają tylko tłem, lecz odgrywają równie ważną rolę w fabule.

Pierwsza część trylogii Kathryn Taylor zachęca do przeczytania reszty, zwłaszcza za sprawą napiętego zakończenia. To lekka, niewymagająca lektura, pozwalająca na chwilę przenieść się do świata arystokracji. Zdecydowanie wam polecam, a mi pozostaje tylko przeczytanie kolejnych części :D.

Moja ocena 9/10 :)

"Pieśń Kwarkostwora" Jasper Fforde



Wydawnictwo: Sine Qua Non
Rok wydania: 2015
Ilość stron: 319

*


Dawno, dawno temu magia zniknęła z powierzchni ziemi. Lecz z dnia na dzień wszystko się zmieniło. Poziom energii magicznej znowu rośnie i król Snodd IV zaczyna rozumieć, że kto ma władzę nad mocą, ma władzę nad... praktycznie wszystkim innym. Tylko jedna osoba może rozwiać jego chciwie sny o bogactwie i potędze: Jennifer Strange, szesnastoletnia nastoletnia menadżerka Kazam, agencji zatrudniającej czarodziejów i jasnowidzów.Mogąc liczyć tylko na jednego ze swoich magów oraz wiernego asystenta Tygrysa, Jennifer musi pokrzyżować niecne plany króla. A nie będzie to łatwe, gdyż monarcha sprzymierzył się z szefem konkurencyjnej firmy, doświadczonym i niegodziwym czarodziejem Blixem Zadziwiającym. Jennifer zrobi jednak wszystko, aby szlachetna sztuka magii nie stała się narzędziem w rękach skorumpowanego, żądnego zysku despoty.

Na kartach tej powieści pojawią się także tajemniczy Tymczasowy Łoś, pozbawiona mocy Kiedyś Cudowna Boo, dobrze nam znana Matka Zenobia, a także sam Pan Zambini. Oraz… Kwark!

*



„Pieśń Kwarkostwora” to druga książką opowiadająca przygody Jennifer Strange. Pierwszą jest „Ostatni Smokobójca”.

Już na początku podkreślę, że książki można czytać osobno. 

W tej części Jennifer Strange musi zmierzyć się z samą Magią. Ponieważ Magii nie da się kontrolować. Ona jest i tyle. Czasami znika, a czasami się pojawia. Oczywiście, bywają przez to katastrofalne skutki.

Jennifer Strange może powrócić do swojej pracy, po tym jak wykonała zadanie i została Smokobójczynią. Jednak nie na długo. Magii jest coraz więcej, a król Snodd IV znowu planuje jak zawładnąć nad wszystkim.

Na nastolatkę czeka wiele niespodziewanych wydarzeń. Będzie musiała się zmierzyć z przeciwnościami losu, pod jej nogi będą rzucane kłody. Aby uratować przyjaciół zaryzykuje życiem poszukując odpowiedzi i zaginionego pana Zambiniego.

Bohaterowie to istna paleta barwnych charakterów. 
Akcja pędziła do przodu, wypadła o wiele lepiej niż w pierwszym tomie. 

Znajdziesz w niej o wiele więcej Magii, niż w "Ostatnim Smokobójcy". Dzięki czemu poznasz lepiej Tymczasowego Łosia, Pana Zambiniego i niecne plany Blixa. Pierwsza część była o smokach, ta jest o czystych czarach. 
Z nutką optymizmu, ponieważ nasi bohaterowie uczą jak można wyjść z naprawdę wielkich kłopotów. Pozycja ta ma być oderwaniem od rzeczywistości i przerwą od nudy. Zabawna, ciekawa i pełna przygód książka. 

Tak jak i pierwsza część jest to książka dla młodszych czytelników. 


Moja ocena 8/10 :)


"Ostatni Smokobójca" Jasper Fforde


Wydawnictwo: Sine Qua Non
Rok wydania: 2013

Ilość stron: 311

*

Przepis na Smokobójcę:

Do koncepcji świata rodem z Harry’ego Pottera dodać szczyptę humoru à la Pratchett, całość zamieszać ze zwrotami akcji z powieści Agathy Christie. Następnie dusić na smoczym ogniu w sosie z klimatu Wysp Brytyjskich.

W starych dobrych czasach magia była potężna i niezastąpiona: pomagała obronić królestwo przed najeźdźcą i przeczyścić zatkany odpływ. Ale dzisiaj środek do udrażniania rur jest tańszy niż zaklęcie, a na latających dywanach rozwozi się pizzę. Splendor magii zanika, czarowanie powszednieje, bo i moce już nie te same…

Zupełnie niespodziewanie czarodziejów nawiedzają prorocze wizje, a wraz z nimi rośnie magiczna energia. Co z tym wszystkim ma wspólnego ostatni smok, którego śmierć przepowiedziano?

Odpowiedź na to pytanie znaleźć może jedynie nowo mianowany Smokobójca: nastoletnia Jennifer, która wkrótce ma się dowiedzieć, że z wielką mocą w parze idzie równie wielka odpowiedzialność. Dziewczyna w towarzystwie ukochanego Kwarkostwora wyrusza na przygodę swojego życia kuloodpornym rolls-royce’em, nie wiedząc, co na nią czeka za granicami Smoczych Ziem.

Jedno jest pewne: nadchodzi Stara Magia!

*

"Niegdyś byłam sławna. Moja twarz widniała na koszulkach, przypinkach, pamiątkowych kubkach i plakatach, gościłam na pierwszych stronach gazet i w telewizji, a nawet zaproszono mnie do Yogi Baird Show. Małż codzienny nazwał mnie najbardziej wpływową nastolatką a Mięczak Niedzielny określił kobietą roku. Dwoje ludzi próbowało mnie zabić, grożono mi więzieniem, dostałam szesnaście propozycji małżeństwa, zostałam wyjęta spod prawa przez króla Snodda. To wszystko i jeszcze więcej stało się w zaledwie kilka dni."

Już na początku raczymy się odpowiedzią co się będzie działo na przełomie tych trzystu stron.

Jeniffer Strange jest szesnastoletnią znajdą, nie ma rodziny i została wychowana przez Błogosławione Służki Homara. Teraz zarządza całym Kazam, ogromną firmą dająca usługi magiczne, gdyż poprzednia osoba, która się tym zajmowała, Pan Zambini, zniknęła. Nawet czarodziej nie pogardzi pieniędzmi, wreszcie trzeba za coś przeżyć. Przewożenie organów ludzkich latającym dywanem, wymienianie instalacji za pomocą czarów to tylko nieliczne z ich zadań.

I niezastąpiony pupilek tej książki, Kwark jest Kwarkostworem. Składają się one w dziewięciu dziesiątych z welociraptora i miksera kuchennego, natomiast w jednej dziesiątej z labradora. Mają one zamiłowanie do wszelkiego rodzaju metali. Kwark należy do Jennifer. Pojawił się przy niej niespodziewanie i tak już zostało.

Pewnego dnia w Kazam pojawia się kolejna znajda: Horton Krewetka, ale wszyscy mówią na niego Tygrys. Ma on zająć miejsce Jennifer, gdy ta ukończy osiemnaście lat i uzyska wolność. 

Wszystko szło dobrze, dopóki całego magicznego światka nie nawiedziła wizja. Nadchodziła śmierć ostatniego smoka a całe miasto zebrało się pod Smoczymi Ziemiami by, gdy tylko ostatni smok wyzionie ducha, zagarnąć dla siebie jak najwięcej ziem. W ostatniej chwili Jennifer zostaje mianowana ostatnim smokobójcą i za bardzo nie wie, co z tym faktem zrobić. Smok okazuje się niesamowicie inteligentną i towarzyską postacią, co nie pomaga Jenny w tym, że musi go zabić.

Mimo, że książka przeznaczona jest dla młodszych czytelników, bardzo dobrze się ją czyta. Autor zwraca uwagę na problem ludzkiej chciwości i zatracania takich wartości, jak honor czy altruizm.

W pewnym sensie spodziewałam się więcej. Więcej akcji. Bohaterowie stworzeni byli idealnie. Każdy miał swój charakter, tak inny od wszystkich. 

Moja ocena 8/10 :)

"Szukając Alaski" John Green



Wydawnictwo: Bukowy Las
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 312



*

Porównywany z przełomowym "Buszującym w zbożu" J.D. Salingera literacki debiut Johna Greena to powieść o myślących i wrażliwych młodych ludziach. Zbuntowanych, szukających intensywnych wrażeń i odpowiedzi na najważniejsze pytania: o miłość, która wywraca świat do góry nogami, o przyjaźń, której doświadcza się na całe życie.
Niezapomniana opowieść o odkrywającym życie Milesie zakochanym w szalonej, zbuntowanej Alasce, dzięki której odnalazł Wielkie Być Może – czyli najintensywniejsze i najprawdziwsze doświadczenie rzeczywistości.

*



To już moje drugie spotkanie z twórczością pana Greena.

W „Szukając Alaski” autor zabiera nas do świata realnego, w którym każdy może odnaleźć część siebie.

Głównym bohaterem jest Miles Halter, szesnastolatek pozbawiony przyjaciół. Jego największą pasją jest zapamiętywanie ostatnich słów znanych ludzi. Chce odnaleźć Wielkie Być Może, postanawia je znaleźć w Culver Creek, rygorystycznej szkole z internatem. Tam poznaje Alaskę Young, intrygującą i piękną dziewczynę, która odmieni jego życie. Wraz z nią, Pułkownikiem, Takumim i Larą, Miles zazna uroki młodości i zasmakuje przyjaźni. Jednak Green ma to do siebie, że nie może być tak pięknie. O tym, że coś się wydarzy wiemy od początku, rozdziały dzielą się na „dni Przed” i „dni Po”. Green wyrobił sobie charakterystyczny tylko dla niego styl. Pomiędzy dowcipne dialogi, poczucie humoru i oryginalne postaci, autor wplata głęboki przekaz, porusza tematy ważne dla każdego nastolatka. Porusza kwestie śmierci, straty, pierwszej miłości, prawdziwej przyjaźni. Mogłoby się wydawać, że ciężko przychodzi napisanie o dramatach, jednak książkę Greena czyta się lekko i szybko. Tak po 2/3 stron książka zasadniczo zmienia swój ton z humorystycznego w poważny. Co najważniejsze, Green nie daje wcale odpowiedzi na nurtujące pytania bohaterów. Interpretacje tego co się wydarzyło i dlaczego to się stało, spoczywa na czytelniku. 

U Johna Greena trzeba podkreślić erudycję autora, który wplata do fabuły niezliczoną ilość odwołań literackich. Green przekonuje, że są książki, dla których warto czytać. 

Tak jak w " Gwiazd naszych wina" autor wprowadził mnie w istną rozpacz,to tu chociaż byłam bardziej przygotowana. Uważam, że książka posiada w sobie przesłania, ale nie jest aż tak dobra jak liczyłam, zdecydowanie przewidywalna, jednak warta przeczytania. 

Moja ocena 8/10 :)