czwartek, 5 października 2017

"Endgame. Wezwanie" James Frey, Nils Johnson-Shelton


Wydawnictwo: Sine Qua Non
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 512


*
Przyszłość nie została jeszcze określona.
Dopiero "Endgame" ją zweryfikuje.
W Ziemię uderza seria meteorytów. Tylko garstka jest świadoma tego, co to oznacza…
W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji.
W ich umysłach odzywa się głośne wezwanie.
W ich rękach znajduje się los świata.
Nie mają nadprzyrodzonych zdolności. Nie potrafią latać, nie posługują się magią.
Od dziecka szkolono ich, by stali się zabójcami idealnymi.
Nadszedł czas.
Usłyszeli wezwanie.
Rozpoczyna się "Endgame"!
*

Mamy dwunastu graczy, każdy z śmiercionośnymi talentami. Stawka jest duża: życie garstki, śmierć miliardów. Tylko jeden może wygrać, uratować swój lud. Ich zadaniem jest rozwiązywanie zagadek i znalezienie trzech Kluczy. Wiadomo, że motyw końca świata jest chętnie wykorzystywany w literaturze, dlatego trudno stworzyć coś oryginalnego. Jednak Panowie się postarali i dali mi [może i da wam lub już dało] kawał historii przeplecionej rozmaitymi akcjami i walkami [ jestem z tych osób, które lubią jak krew się leje :P ]. Krwi jest sporo, bo gracze są wytrenowani po to aby zabić innych i ocalić swoich.
Poczułam się jakbym sama brała udział w tej grze, bardziej analizowałam treść.
 Pojawiały się zagadki pełne liczb, przez to sama się łapałam na obliczeniach, a z reguły jestem ścisłowcem i liczby mnie jarają😁.
 Książka jest napisana w sposób bardzo pobudzający wyobraźnie czytelnika, w niektórych momentach miałam wrażenie jakbym przeżywała je osobiście, autorzy przywiązywali wagę do szczegółów. Przypadł mi do gustu brak akapitów, jakoś tak przyjemniej dla oka i przejrzyściej.
Moim zdaniem jest to dobry materiał na film, z chęcią bym obejrzała 😁.
Ostatnio zafascynowałam się także kulturą japońską  i  chińską, dzięki czemu uradował mnie wątek krajów  wschodnich. Oczywiście podróżujemy z bohaterami po różnych częściach świata.
 Podczas lektury możemy  się dowiedzieć wiele ciekawostek o Ziemi, jak i o jej skarbach i zagadkach istnienia wielu niewytłumaczalnych miejsc. Możliwe, że tylko ja to odczuwałam, ale miałam wrażenie, iż namawia mnie do większego zapoznania się z miejscami nieodkrytymi i do pomyślenia nad istnieniem czegoś tak starego i stworzonego przez kogoś [lub coś] 😁. Człowiek nie jest w stanie odkryć wszystkich tajemnic naszej Ziemi, jak i wszechświata. 
Można powiedzieć, że znajdą się główni bohaterowie, ale każdy z graczy ma te swoje pięć minut 😝 i jest ważnym elementem w grze.
Zgadzam się w pełni z tym, że to "Książka jakiej świat nie widział!". Czytanie jej niesie ze sobą dużo przyjemności dla umysłu [pracuje na pełnych obrotach], dlatego może i niebawem sięgnę po kontynuację.



Moja ocena to 10/10
★★★★★/5

 Ciekawostka: książka została połączona z multimedialnym doświadczeniem, w którym można było samemu zostać graczem i zagrać o pieniądze, wystarczyło tylko rozwiązywać zagadki, głównie po to na końcu książki znajdują się przypisy oraz miejsce na notatki.





piątek, 22 września 2017

"Lirogon" Cecelia Ahern



Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 446


*

W południowo-zachodniej Irlandii, w dziewiczej okolicy, głęboko w lesie mieszka samotna młoda kobieta, Laura. Jest obdarzona niespotykanym talentem. Niezwykły dar polega na umiejętności naśladowania rozmaitych dźwięków. Za sprawą zaskakującego zbiegu okoliczności, Laura staje się telewizyjną celebrytką. Czy wielka miłość, która równocześnie pojawiła się w jej życiu, uchroni ją przed pułapkami i niebezpieczeństwami czyhającymi w bezwzględnym świecie? „Lirogon“ to przemyślana, głęboko poruszająca historia miłosna. Historia dzikiego serca, które bije w każdym z nas.

*

LirogonC. AHERN to już moja druga książka tejże autorki.

Na wstępie wyjaśnię tytuł:

Lirogon to ptak, który potrafi naśladować indywidualne odgłosy innych ptaków. Ponadto lirogony potrafią naśladować ludzkie dźwięki, a także dźwięki mechaniczne każdego rodzaju, eksplozje i dźwięki instrumentów muzycznych. Zdolność tych ptaków do naśladownictwa ( tzw. ptaki mimetyczne) jest praktycznie nieograniczona - od dźwięku gwizdu po dźwięk piły ręcznej czy łańcuchowej, a także odgłos silnika samochodu, syreny alarmowej, wystrzałów strzelby, odgłosów migawki aparatu, szczekania psów, płaczących dzieci itd.







Główną bohaterką jest Laura, która potrafi naśladować dźwięki. To dar, który żyje wraz z nią, nieraz jest nieświadoma tego, że używa naśladownictwa. Jak byście się zachowali, gdyby nagle słodka blondyneczka o oczach jak szmaragdy wydała dźwięk ekspresu do kawy? Ja zdecydowanie bym zaniemówiła. Grupa telewizyjna, kręcąca akurat film dokumentalny wpada na „nowy materiał”. W tej książce jest pokazane jak ludzie potrafią wykorzystać człowieka dla własnych korzyści, może nie wyłącznie dla pieniędzy, ale także dla sławy, lepszego rozgłosu. Laura jest dziewczyną, która nie zna świata, żyła w odosobnieniu od początku swych narodzin, przez 16 lat wraz z babką i matką, 10 całkiem sama, wychowała się w miejscach wolnych od tego skomputeryzowanego XXI wieku, blisko natury. Przez spotkanie Solomona, jej życie zaczyna pędzić niczym rollercoaster. Miłość zakazana, bo nasz chłopaczek jest już w jednym związku z kobietą, której nieraz miałam ochotę przydzwonić, a dokładnie Bo [ irytowało mnie to imię], która złowiła kolejną złotą rybkę [ Laurę ]. Historia kobiety powiązana została z życiem tytułowego ptaka, nie tylko ze względu na naśladownictwo, ale ogólne zachowania w otaczającym go świecie. Każda część rozpoczyna się fragmentem książki "Wspaniałość lirogona" ["The Lore of the Lyrebird"] Ambrose Pratt, co mi przypadło do gustu. Jak można się spodziewać autorka dobrze wykreowała każdą z postaci, fabuła płynęła spokojnie, a zarazem wciągała, dzięki czemu przeczytałam ją dość szybko :D. Poruszony jest tu temat sławy i jak jej szpony zaciskają się na utalentowanych ludziach. Pokazane są ludzkie wady i błędy, które uczą, są i ludzie, którzy popełniwszy błąd starali się go naprawić. Laura wiedziała, że to nie dla niej, te kamery, lajki i oklaski. My ludzie słyszymy codziennie wiele dźwięków, ale nie zwracamy na nie uwagi. Za to Laura przypomina nam o ich istnieniu, Solomon zakochał się w tych dźwiękach i Laurze.

Piękna historia. 




Moja ocena to 10/10.

★★★★★/5






niedziela, 10 września 2017

"Zakazane życzenie" Jessica Khoury



Wydawnictwo: SQN Imaginatio
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 384

*
Opowiedziana na nowo baśń tysiąca i jednej nocy.

Ona jest potężnym dżinnem. On złodziejem z ulicy. Połączyła ich pradawna magia. Kiedy Aladyn odnajduje magiczną lampę, Zahra zostaje przywrócona światu, którego nie widziała od pięciuset lat. Ludzie i dżinny pozostają w stanie wojny, więc aby przetrwać, musi ukrywać swą tożsamość. Przybierając różne kształty, będzie trwać przy swoim nowym panu aż do czasu, kiedy ten wypowie swoje trzy życzenia. Wszystko się komplikuje, gdy Nardukha, potężny król dżinnów, oferuje Zahrze szansę całkowitego uwolnienia od magii lampy. Uratowanie siebie oznacza jednak zdradzenie Aladyna – człowieka, w którym Zahra… zakochała się wbrew sobie.

Teraz musi podjąć dramatyczną decyzję: wybrać między wolnością a uczuciem – zakazanym, lecz silniejszym niż wszystko, co znała do tej pory. Skrywane przez stulecia tajemnice, baśniowy świat skrzący magią, niebezpieczeństwo i miłość wbrew wszelkim zasadom.
*


Jako dziecko byłam zakochana w Aladynie i kiedy tylko usłyszałam o tej książce, pomyślałam " Ona musi być moja!". Przeczytałam ją już jakiś czas temu, bodajże pod koniec kwietnia. Chcę się podzielić z wami moimi odczuciami względem tej lektury.

Jak wspomniałam w dzieciństwie oglądałam namiętnie Aladyna, o dziwo marzyłam o posiadaniu własnego dżina. 😋  Książkę pochłonęłam, nie mogłam się oderwać. Każdy chyba bajkę zna, jednak tu troszkę autorka nam urozmaiciła historię. Zahra, kobieta dżin i nasz przystojny złodziejaszek, Aladyn. Lubiłam męskiego dżina i jego przezabawne bycie, ale zdecydowanie wole tę wersję w książce. Wszystko się zaczyna od przebudzenia, wreszcie wolna po kilkuset latach spędzonych w lampie. Ma nowego pana i spełni jego trzy życzenia. Ludzie i dżiny drą ze sobą koty. Na horyzoncie pojawia się król i upragniona wolność dla Zahry, ale nie tak łatwo zdradzić człowieka, dla którego jej zakazane serce  bije coraz mocniej i szczerze. Miłość czy wolność? Kolejne rozdziały niosą za sobą wiele niespodzianek. Emocje nieraz osiągały zenitu ( w pewnym momencie krzyczałam do Zahry: " Głupia zabieraj go stamtąd, a nie oddajesz [ parę niecenzuralnych słów i parę wylanych łez]. Książka aż kipi od magii, szczypty humoru i miłości, która trzyma w swych szponach naszych bohaterów. Przeżywają wiele potyczek, wpadają na kolejne niebezpieczeństwa, ale trzymają się razem. Obydwoje wykorzystują swój spryt by przetrwać i uratować to co kochają. Bohaterowie, jak i świat wykreowani są na wysokim poziomie.  Jak myślicie jak się kończy ta elektryzująca historia? Czy to HAPPY END, a może jednak coś im przeszkodziło w szczęściu? Jeśli jesteś fanem i wychowałeś się na starych bajkach, masz fioła na punkcie baśni tysiąca i jednej nocy, przeczytaj na pewno się nie zawiedziesz. Czasem warto poczuć się jak dziecko 😄 i wrócić do tego co stare równocześnie  obleczone w coś nowego. 

Moja ocena to 10/10
★★★★★/5



PS. Dodać mogę dla tych estetycznych i sroczek okładkowych. Książka jest pięknie wydana na zewnątrz, jak i w środku. ❤

czwartek, 24 sierpnia 2017

"Wyścig śmierci" Maggie Stiefvater



Wydawnictwo: YA
Rok wydania: 2017 (II)
Ilość stron: 488


*

Każdego roku w listopadzie na kredowych klifach Skarmouth odbywa się Wyścig Skorpiona. Tysiące gapiów gromadzi się aby obserwować konie i ślady krwi na piasku zmywane przez morze.

Wierzchowce, to capaill uisce: dzikie konie wodne. Nie ma piękniejszych, bardziej nieustraszonych i śmiercionośnych koni. Dosiadanie ich jest właściwie samobójstwem, ale poczucie niebezpieczeństwa jest tak podniecające. 

Sean Kendrick zna niebezpieczeństwo kryjące się w capailluisce. Stojący zawsze jedną stopą w oceanie, drugą na lądzie jest jedyną osobą na wyspie, która może mierzyć się z bestiami. Ściga się, bo ma coś do udowodnienia sobie i… koniom.

Puck Connolly bierze udział w wyścigu dla swojej rodziny. Ale koń, na którym jeździ to zwykła, mała klacz, tak jak Puck jest zwykłą dziewczyną. Kiedy Sean poznaje Puck na plaży ,sądzi, że dziewczyna tu nie pasuje. Nie zdaje sobie sprawy jak mocno splotą się ich losy.

*


Już wcześniej zapoznałam się z twórczością Maggie Steirfvater ( Wilki z Mercy Falls) i podoba mi się jej styl pisania :) .

Historia dwójki ludzi, którzy walczą w wyścigu konnym, ale nie takim zwykłym. Wierzchowce to konie-ludojady, morskie stworzenia, które łakną krwi. 
Puck dosiada swoją przyjaciółkę, zwykła klacz, nie ma zamiaru jechać na żadnym z tych potworów, które zabiły jej rodziców. 
Sean to istny  zaklinacz koni.
Nasza bohaterka to pierwsza w historii kobieta uczestnicząca w wyścigu. Przez to wielu jest nastawionych do niej wrogo. Ona musi wygrać żeby przetrwać, on ściga się, żeby odzyskać wolność. Każdy wie, że kiedy nadejdzie ten dzień, ktoś umrze. Treningi także nie obyły się bez ofiar.
Historia sprzed wyścigu była obszernie opisana, jednak już sam wyścig był i się skończył. Tak naprawdę wiem, że to powinno trwać 5 minut, ale trochę krótkawy :D.  Pomijając mit, który jest tu zawarty, pokazana jest zażyłość człowieka ze zwierzęciem ( nawet jeśli to groźny ludojad :D ). Powieść wydaje mi się bardziej ludzka ( prócz mitu), nie ma tu miłości owianej w kolor różowy :D. Miłość pomiędzy bohaterami rozkwita cicho i powoli, a to wszystko dzięki koniom,  co mnie urzekło. Sean nie myślał o tym czy ona go pokocha, lecz czy ona pokocha jego konia, który jest jego towarzyszem. Podobał mi się zamysł mężczyzny, który jest zafascynowany końmi i to jak tęsknie patrzy w ocean, łącząc się ze swym koniem pragnieniami. Jedyne co mi przeszkadzało to plucie :D , tak, tak on musiał to robić, żeby utrzymać Corra w ryzach, ale czy on czasem nie był cały ośliniony xD .
A jak kończy się cała historia? Sami musicie się tego dowiedzieć :P. 

Moja ocena 9/10.


sobota, 12 sierpnia 2017

"Szkic" Olivia Samms


Wydawnictwo: YA
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 236


*

Opowieść, która znakomicie łączy wątki kryminalne oraz paranormalne.
Siedemnastoletnia Bea Washington wychodzi z ośrodka odwykowego, w którym odkrywa u siebie dziwną cechę. Jeśli rysuje przy kimś, rysuje myśli tej osoby.
Miastem wstrząsają śmiertelne napaści na tle seksualnym na młode dziewczyny. Bea, korzystając ze swojego daru, postanawia rozwikłać tę zagadkę.
Czy bohaterce uda się jej wytrzymać w trzeźwości, czy pokona uczucie do narkotykowego dilera a poznany niedawno policjant okaże się wrogiem czy przyjacielem?

*

Bea od trzech miesięcy jest czysta.
 Przestała brać, ale zaczęła robić coś innego. Szkicuje myśli osoby w pobliżu. Nie chce tego daru, ale wykorzystuje go do znalezienia mordercy. Jedna dziewczyna przeżyła, od teraz Bea rozpoczyna własne śledztwo. 
Rodzice już jej nie ufają, ona dalej walczy z potrzebą uwolnienia się poprzez narkotyki i alkohol. Jest silna i tak łatwo się nie podda. Szkicuje portret mordercy i idzie na policję. Nikt jej nie wierzy, dlatego sama próbuje rozwiązać sprawę. Wpada w łapska mordercy, a to wszystko przez jej włosy :D.

Zdziwiło mnie to jaka ona jest krótka, to zaledwie 236 stron. Jest na jeden kęs. Podobała mi się postać bohaterki, jednak są dwie rzeczy, które zaważyły na ocenie książki. Po pierwsze slangowe słownictwo, które troszkę kuło mnie w oczy, po drugie odgadłam już z wyprzedzeniem kto co i jak ( przewidywalna). Dodało trochę punktów jej zalążek "przyjaźni" pomiędzy bohaterką, a Panem Przystojnym Sierżantem :D ( kibicuje im :P ).



Moja ocena 8/10.

Liczę na więcej w drugiej części :] .

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

" Łowca czterech żywiołów " Agata Adamska


Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 331


*

Idąc na test zdolności magicznych, Aeryla Valnes jest przekonana, że okaże się, iż podobnie jak jej rodzice nie posiada żadnych predyspozycji. Jakiż szok przeżywa, gdy okazuje się, że ma niespotykane umiejętności panowania nad wszystkimi żywiołami.

*


Aeryla urodziła się w niemagicznej rodzinie. Każdy z uczniów musi przystąpić do testu sprawdzającego czy dana osoba posiada zdolności magiczne. Jak można się spodziewać Aeryla posiada najrzadszą moc, władanie czterema żywiołami [ opis i tytuł już nam to uświadomił:D ].
Zaczyna uczęszczać do szkoły na zajęcia z magii [ niczym z Hogwartu :) ]. Poznaje nowych kolegów, oczywiście ma też swoją najlepszą przyjaciółkę, która papla co jej ślina na język przyniesie. Bohaterka jest zakochana po uszy w pracowniku swego ojca, niestety (dla bohaterki) miłość nieodwzajemniona. Coś mi tu z tym motywem miłości nie pasowało, bohaterka nie dążyła do jakiegokolwiek wyznania uczuć, a koleś i tak był zajęty. Nie mogła sobie odpuścić, dopiero pod sam koniec wreszcie coś doszło do jej mózgownicy, że to facet nie dla niej. Nie przeszkadza mi to, że akurat z nim nie będzie. Brakowało mi tylko tego, że nie rozwinęły się inne wątki miłosne bohaterki, które z chęcią by mnie zaciekawiły :D. Zaklęcia, mikstury i magia, wszędzie magia. Nasza banda zaczyna węszyć przy pewnej sprawie co powoduje niefortunne zdarzenia. Notabene nasza bohaterka ma smykałkę pakowania się w kłopoty. Najbardziej wyczekiwałam momentów z lekcji prywatnych:D.
Czuje, że autorka zostawiła mnie z wieloma niewiadomymi i to napędza moją chęć na kolejną część. Jest to wciągająca, pełna humoru i zgryźliwości bohaterów [ Aeryla ciągle miała coś do powiedzenia :D ] historia o magii.
Z niecierpliwością czekam na kontynuacje.


Moja ocena 8/10.


Coraz bardziej i bardziej przekonuje się do polskiej literatury, oby tak dalej :D. 


poniedziałek, 31 lipca 2017

"Marsjanin" Andy Weir



Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2017 ( III wydanie, I wydanie w 2014)
Ilość stron: 446

*

Mark Watney kilka dni temu był jednym z pierwszych ludzi, którzy stanęli na Marsie.
Teraz jest pewien, że będzie pierwszym, który tam umrze!

Straszliwa burza piaskowa sprawia, że marsjańska ekspedycja, w której skład wchodzi Mark Watney, musi ratować się ucieczką z Czerwonej Planety. Kiedy ciężko ranny Mark odzyskuje przytomność, stwierdza, że został na Marsie sam w zdewastowanym przez wichurę obozie, z minimalnymi zapasami powietrza i żywności, a na dodatek bez łączności z Ziemią. Co gorsza, zarówno pozostali członkowie ekspedycji, jak i sztab w Houston uważają go za martwego, nikt więc nie zorganizuje wyprawy ratunkowej; zresztą, nawet gdyby wyruszyli po niego niemal natychmiast, dotarliby na Marsa długo po tym, jak zabraknie mu powietrza, wody i żywności. Czyżby to był koniec? Nic z tego. Mark rozpoczyna heroiczną walkę o przetrwanie, w której równie ważną rolę, co naukowa wiedza, zdolności techniczne i pomysłowość, odgrywają niezłomna determinacja i umiejętność zachowania dystansu wobec siebie i świata, który nie zawsze gra fair…

*



Misja zostaje przerwana przez burze piaskową. Mark, główny bohater zostaje ranny, ma po prostu pecha. Reszta załogi ratuje się z myślą o śmierci przyjaciela. Nasz botanik/ inżynier zostaje na Marsie całkiem sam [ nawet Marsjanie nie przybyli przywitać nowego sąsiada xD]. Zaczyna się walka o przetrwanie. Trzeba przeżyć do kolejnego przylotu. Towarzyszymy bohaterowi w trudach egzystowania na takim pustkowiu. Jest to mądry i bardzo pomysłowy facet [ głównie przychodziły mu na myśl te korzystniejsze, a zarazem najniebezpieczniejsze sposoby :D ]. Ciągła walka, ryzyko jakie podejmował Mark, jaki i NATO, które obserwowało, a później kontaktowało się z nim. Książkę czytało się dobrze, bohater był nastawiony pozytywnie [ jajcarz z niego, ciągle powtarzał, że ma przesrane :D ]. Historia jest przepleciona dziennikami Marka z wydarzeniami na Ziemi i na statku kosmicznym, którym przyleciał. Jedynie naukowy żargon był nieraz dla mnie niezrozumiały. :P Pomijając trudne pojęcia historia była świetna. Książka ma sobie morał.

Człowiek ma w sobie instynkt pomocy drugiemu człowiekowi. Niezależnie jaki trud musi wynieść ta pomoc, my pomożemy ( znaczna większość, znajdą się i tacy bez sumienia i serca) , nawet jeśli znajdujemy się na drugiej planecie.


Moja ocena 9/10
Jeszcze nie oglądałam ekranizacji, ale w najbliższym czasie mam zamiar. :)